Sprytne sposoby na przyszłą emeryturę

Inwestycje oparte o bezpośrednią własność realnie istniejących aktywów takie jak: dzieła sztuki, znaczki pocztowe, metale szlachetne, plantacje różnego rodzaju roślin, szlachetne wina, kolekcjonerskie samochody czy monety – lista możliwości jest praktycznie nieskończona stanowią ciekawy pomysł na długoterminowe inwestycje…

Ostatnie lata to okres przyspieszonej ewolucji rynków kapitałowych – pisze Piotr Konopka, dyrektor Instytutu Biznesu.

Odpowiednio powinna także zmieniać się perspektywa inwestorów, w szczególności tych, o długim horyzoncie inwestycyjnym (jak na przykład osoby starające się pomnożyć kapitał przeznaczony na przyszłe zabezpieczenie emerytalne). Inwestorzy muszą zweryfikować dotychczasowe poglądy o pewności należnej wypłaty z obligacji rządowych, o bezpieczeństwie lokat bankowych. Powinni wyciągnąć wnioski z sytuacji, gdy realne stopy procentowe są bliskie zeru lub nawet są ujemne (jak na przykład ma to miejsce dziś w Niemczech). Muszą zastanowić się nad konsekwencjami wysokiej zmienności poziomu kursów akcji, ustalanych w wyniku wzajemnej walki komputerowych algorytmów, sterujących zleceniami z horyzontem czasowym mierzonym w milisekundach.

Rozważania takie coraz częściej prowadzą do szerszego niż dotychczas uwzględnienia w długoterminowym portfolio aktywów, uznawanych za „alternatywne”. W tej kategorii zaś najszybszy ostatnio rozwój i wzrost popularności notują tzw. „asset backed investments”- czyli inwestycje oparte o bezpośrednią własność realnie istniejących aktywów. Dzieła sztuki, znaczki pocztowe, metale szlachetne, plantacje różnego rodzaju roślin, szlachetne wina, kolekcjonerskie samochody czy monety – lista możliwości jest praktycznie nieskończona.

Warto przyjrzeć się bliżej tym rodzajom inwestycji – jakie mają wspólne cechy, a co je pomiędzy sobą różnicuje? Jakie wyniki historyczne uzyskiwały poszczególne kategorie inwestycji alternatywnych, jak wyglądały ich profile ryzyko/zwrot? Jakie decyzje mogą okazać się optymalne dla typowego inwestora?

W bardzo ciekawy i uporządkowany sposób opisuje wspomniane wyżej zagadnienia książka Joe Rosemana, wieloletniego zarządzającego największych funduszy inwestycyjnych, zatytułowana „SWAG (Silver, Wine Art. Gold) – investments for a coming decade”. Roseman rozwija i uzasadnia w swojej pracy tezę, że w nachodzących latach najlepszymi inwestycjami będą te kategorie aktywów, które cechują się zbiorem pewnych wspólnych cech (mają tożsame „inwestycyjne DNA”). Tak więc SWAG to aktywa:

  • Fizyczne, materialne, o naturalnie długim okresie „życia”
  • Funkcjonujące na globalnym rynku podaży i popytu i nie powiązane z żadną konkretną walutą
  • Łatwe w przechowywaniu i transporcie
  • Z silnie limitowaną podażą
  • O niskiej korelacji z rynkami akcji i długu (sovereign debt)
  • Nie występuje w ich przypadku strumień „dywidendowych” dochodów – a tym samym brak jest podstawy do opodatkowania posiadania aktywa (podatek może – choć nie musi – pojawić się dopiero w momencie ostatecznej sprzedaży aktywów).

W swojej książce, jako jeden z kluczowych argumentów, Roseman prezentuje wykres porównujący różne kategorie aktywów na kluczowej dla każdego świadomego inwestora płaszczyźnie porównawczej: ryzyko/rentowność. Mamy więc zestawione średnioroczne stopy zwrotu i odchylenie standardowe stóp zwrotu (jako miara ryzyka inwestowania) dla różnych kategorii możliwych inwestycji. Analiza Rosemana została rozwinięta przez londyńską giełdę wina Liv-ex: sprawdzono tak okres 10 lat (XI. 2001 – VIII. 2011) jak i okres dwukrotnie dłuższy (IX 1991 – IX 2011). (Kategoria „sztuka” została opisana za pomocą indeksu Art Price Global Index, kategoria „wino” za pomocą Liv-ex Investables.)

Jak widać z wykresów, wydłużenie horyzontu analizy spowodowało relatywne pogorszenie profilu dla srebra i złota, jednocześnie wino staje się jednoznacznym liderem zestawienia. Z jakich czynników fundamentalnych może wynikać tak korzystny profil dla win inwestycyjnych? Wydaje się, że kluczowa dla tego może być specyficzna w zasadzie tylko dla wina, trwała nierównowaga w ekonomicznej grze podaży i popytu. Podaż win jakościowych jest bowiem nie tylko sztywno limitowana (co byłoby analogiczne na przykład do liczby dzieł nieżyjących już artystów), ale wręcz malejąca – wina są wszak cały czas wypijane, czyli bezpowrotnie „zdejmowane” z rynku. Jednocześnie od dziesięcioleci niezmienna jest lista topowych producentów, których wina kwalifikowane są do ekskluzywnej grupy win inwestycyjnych. Nie ma więc tu analogii do sytuacji np. z rynku metali szlachetnych – gdzie absolutnie możliwe (choć czaso- i kapitałochłonne) jest powiększenie podaży (czyli zwiększenie corocznego wydobycia).

Z limitowaną (a w zasadzie malejąca w czasie) podażą spotyka się popyt. Popyt stale rosnący – ze względu na rosnącą liczebność grupy ludzi bardzo bogatych, którzy chcą swój status potwierdzać poziomem codziennej konsumpcji – także właśnie topowego wina. Nie jest przypadkiem, że poziom indeksów londyńskiej giełdy wina Liv-ex, najsilniejszą korelację wykazuje z wykresem liczby notowanych przez Forbes’a miliarderów…

Świat finansów zmienia się na naszych oczach. Powszechnie uznawane „prawdy” na temat rynków, ryzyka i inwestowania – są często negatywnie weryfikowane przez realia. Można być pewnym, że podręczniki finansów osobistych i inwestowania pisane za kilkanaście lat, będą zawierać sugestie znacząco różniące się od tych, które są używane dziś. I można postawić dobrze uzasadnioną hipotezę, że znacznie więcej miejsca te „przyszłe” podręczniki będą poświęcać aktywom uznawanym dziś za „alternatywne”.

Piotr Konopka, dyrektor Instytutu Biznesu

Comments are closed.